Średnia emisja CO2 przeciętnego Polaka wynosi około 7,5 tony rocznie, co plasuje nas w pierwszej pięćdziesiątce największych emiterów na ziemskim globie. Proces zmniejszania śladu węglowego pojedynczej osoby wymaga świadomego podejmowania codzienny wyborów. By zdefiniować obszary, w których najbardziej szkodzimy naszemu środowisku, warto na dobry początek sięgnąć po kalkulator śladu węglowego i na jego bazie przyjrzeć się swoim działaniom, np. ile CO2 emitujemy podczas drogi do pracy.

Ślad węglowy podróży samolotem

Nieszczęsnym liderem w transporcie, jesli chodzi o ślad węglowy, są samoloty. W jednym momencie w przestrzeni powietrznej jest ich aż 8000. Na poziom ich śladu węglowego wpływ ma m.in. fakt, że inny zostawi po sobie osoba, która leci w klasie ekonomicznej, a inny ta, lecąca w premium. Oczywiście, im dłuższy dystans, tym ślad się wydłuża. Na przykład, różnica w śladzie węglowym na jedną osobę między lotem ekonomicznym a premium w dwie strony z lotniska katowickiego w Pyrzowicach do lotniska na greckiej wyspie Rodos wynosi nawet 1,5 tony. To są jednorazowe przypadki. Inaczej jest z naszym głównym środkiem transportu, czyli samochodem.

Ślad węglowy podróży samochodem 

Przyjmijmy, że udało nam się wyrwać z okowów pracy i dostaliśmy urlop. W zależności od wybranego środka transportu zostawimy po sobie węglowy ślad różnej wagi. Choć coraz więcej z nas pragnie wyrwać się gdzieś poza Polskę, to na potrzeby tego tekstu wybraliśmy pierwszą miejscowość, jaka przyszła na do głowy  – Rewal w województwie zachodniopomorskim.

I tak wyznaczyliśmy trasę z Krakowa do Rewala. Długość połączenia dróg krajowych między nimi wynosi 737 km. Wybraliśmy dwa samochody: pierwszy –  Škoda Fabia, która zgodnie z rankingami z lutego 2019 roku jest najlepiej sprzedającym się samochodem, drugi – Ford Mustang. Na szczęście, obie marki udostępniają dane o emisyjności swoich pojazdów. To właśnie na niej skupimy się w poniższych wyliczeniach, pomijając dodatkowe aspekty generowania śladu węglowego podczas podróży, jak np. jedzenie i zarządzanie odpadami.

Mała Škoda Fabia z mocniejszym silnikiem benzynowym TSI 1.0 (110 KM) w jedną stronę wyemituje około 96 kg dwutlenku węgla do atmosfery. Nie wypada tak źle, szczególnie jak porówna się ją do wyników Mustanga. To auto z silnikiem EcoBoost (290 KM) na trasie z Krakowa do Rewala zostawi po sobie ślad o masie 150 kg. A jakbyśmy wzięli pod uwagę silnik, który według miłośników tej marki jest jedynym właściwym, czyli V8 (450 KM), to taki wóz odda do atmosfery już ponad 200 kg.

Z kolei ślad węglowy motocyklisty na cruiserze o silniku 1.3 wyniesie około 100 kg. Do tych zestawień warto jeszcze dorzucić jazdę samochodem hybrydowym. Na polskich drogach wiele tego typu pojazdów pojawia się pod marką Toyoty. Wzięliśmy więc pod uwagę Corollę. Przy silniku 1.8 (122 KM) zostawiony przez nią ślad wyniesie około 78 kg. W przypadku samochodu w pełni elektrycznego możemy mówić o zerowym śladzie węglowym, ale musimy mieć na uwadze, że ma on zasięg poniżej 400 km, a trasę trzeba opracować tak, aby trafić na stację ładowania i przygotować się na cierpliwe czekanie, aż bateria będzie pełna.

Weźmy jeszcze pod uwagę podróż innym środkiem transportu. W tym przypadku musimy dostać się do Szczecina pociągiem (527 km), a stamtąd do Rewala busem (122 km). Przy założeniu, że ślad węglowy na jedną osobę pociągiem wynosi 40 g/km, a autokarem 30 g/km (stałe uśrednione), to do atmosfery trafi niecałe 24 kg dwutlenku węgla. Podróż jest więc dłuższa, ale bardziej proklimatyczna.

Ślad węglowy komunikacji miejskiej 

Możemy zgodzić się z opinią, że znajdą się tacy, którzy, aby dojechać z domu do pracy mają do pokonania nawet 12 km. Najczęściej taki dystans w większych miastach pokonujemy komunikacją miejską (w mieście nie warto jeździć samochodem!), czyli tramwajem lub autobusem. Szczęśliwi Ci, którzy nie muszą się przesiadać! Na potrzeby tego artykułu trochę jednak skomplikujemy trasę. Tramwajem jedziemy, pokonując 7 km. Potem przesiadamy się na autobus, którym poruszamy się przez 5 km. Nasz ślad węglowy dzienny po takiej podróży tam i z powrotem to niewiele, czyli 1,5 kg. A teraz, nie wliczając innych wypadów poza miasto, na miasto, czy na zakupy, pomnóżmy sobie ten jeden ślad przez 251 (tyle dni roboczych ma rok 2019). Wynik to 376,5 kg!

Dużo? Mało? Fakt jest jeden – jeśli w dni pogodne, słoneczne bądź ciepłe przesiądziemy się na zeroemisyjny rower, nasz ślad węglowy w skali roku będzie na pewno mniejszy.

 

Paweł Mirowski