Angielski zwrot “zero waste” w dosłownym tłumaczeniu to „brak śmieci” lub „brak marnowania”. Główną ideą stojącą za tym hasłem jest ograniczenie śmiecenia na wielu poziomach – od zakupów, przez użytkowanie, aż po zagospodarowanie resztek. Głównym celem takich działań jest ochrona środowiska naturalnego przed skażeniem.

Skąd się wzięła proekologiczna filozofia zero waste?

Termin „zero waste” po raz pierwszy został użyty w latach 70. XX wieku przez chemika Paula Palmera, który założył Instytut Zero Waste stawiający na takie projektowanie produktów, które umożliwi ich wielokrotne wykorzystanie. Zapoczątkowany w ten sposób ruch zyskał rozgłos w latach 1998-2002, a do powszechnej świadomości wprowadziła go Bea Johnson, która postanowiła całkowicie zrezygnować z wytwarzania śmieci. Publikując efekty prowadzonego przez rok eksperymentu, pokazała, że wraz z mężem i dwójką dzieci wygenerowała jedynie słoik śmieci, które nie nadawały się do recyklingu. Jej eksperyment stał się nie tyle wyzwaniem, co sposobem na życie tysięcy ludzi na całym świecie.

Jak być zero waste? Pięć przykazań filozofii

Bycie zero waste w praktyce sprowadza się do stosowania kilku zasad, które kryją się pod hasłem 5xR:
1. Refuse  – odmawiaj (sobie i innym) produktów wytworzonych ze szkodą dla środowiska, generujących odpady i zanieczyszczenia, jak np. ulotki reklamowe czy jednorazowe opakowania;
2. Reduce – ograniczaj liczbę otaczających cię przedmiotów, kupuj tylko to czego faktycznie używasz;
3. Reuse – używaj ponownie tego, co na pierwszy rzut oka jest już śmieciem, np. w szklanej butelce po oleju przechowuj domowe wyroby, zbędną odzież oddaj potrzebującym;
4. Recycle – segreguj i przetwarzaj to, czego nie jesteś w stanie wykorzystać. Odpady zanoś do stosownych punktów;
5. Rot – kompostuj odpady organiczne, otrzymując z nich naturalny nawóz lub energię elektryczną.

 

Sara Marciniec