Świętujemy dziś Światowy Dzień Ziemi. Z tej okazji internet i przestrzeń publiczna tradycyjnie wypełniają się wzniosłymi hasłami o “ratowaniu planety”. W tej narracji Ziemia wchodzi w rolę ofiary, my zaś stawiamy się w pozycji jej wybawców, usiłujących powstrzymać jej degradację. Uczy się nas jak “ratować naturę”, co paradoksalnie i mimowolnie potwierdza, że jesteśmy od niej oddzieleni – cała ta dyskusja opiera się bowiem na paradygmacie opozycji między człowiekiem a naturą.
W Fundacji nie chcemy powielać tego błędnego dualizmu i mówimy: “Ratujmy siebie!” zwracając uwagę na fakt, że Dzień Ziemi to również święto wszystkich jej mieszkańców, w tym nas samych. Podział na naturę i kulturę, na to, co ludzkie i pozaludzkie, który od wieków panuje w cywilizacji zachodniej, pozwolił nam na drastyczne zdystansowanie się od środowiska. To spojrzenie sprawiło, że nauczeni jesteśmy, by traktować “przyrodę” jako zupełnie osobny, obcy wręcz byt. To traktowanie natury jako czegoś zewnętrznego, a kultury jako czegoś, co przez tą obcością ma nas chronić, jest zgubne.
Kiedy i jak oddzieliliśmy się od Ziemi?
Dystans, o którym mowa, nie zrodził się z dnia na dzień. Cała wczesna historia cywilizacji to doświadczenie lęku, obrony przed siłami przyrody i walki o przetrwanie. Przechodząc na osiadły tryb życia, zaczęliśmy przekształcać środowisko według zmieniających się potrzeb, co stało się fundamentem świata, jaki znamy. Najbardziej kluczowe było jednak odseparowanie świata przyrody od świata kultury w sferze idei i wartości. Przyczyniła się do tego chociażby tradycja judeochrześcijańska, w której korzeniach tkwi przekonanie, że człowiek ma nadrzędną pozycję wobec reszty stworzeń, a jego przeznaczeniem jest panowanie nad Ziemią.
To pęknięcie pogłębił nowoczesny kapitalizm – ugruntował on postrzeganie przyrody jako nieskończonego źródła, nadał człowiekowi prawo do jej pozyskiwania i eksploatacji, odbierając jej podmiotowość. Natura i kultura stały się częścią mechanizmu, w którym dominującą zasadą jest nieprzerwana akumulacja kapitału, a przyroda i zasoby ludzkie półproduktem w drodze do maksymalizacji zysku.
Edukacja = nawiązanie więzi
Odejście od dualizmu musi stanowić jeden z fundamentów edukacji ekologicznej. Jej rolą nie może być już tylko promowanie ochrony izolowanych fragmentów krajobrazu, ale przede wszystkim scalenie kultury z naturą i odbudowa naszej więzi ze środowiskiem. Nie musimy przy tym szukać wyimaginowanej, nieskalanej dziczy – istotne jest byśmy dostrzegli przyrodę i nasze powiązania z nią tam, gdzie funkcjonujemy na co dzień; byśmy odzyskali uważność na to, co bliskie.
Nie ratujmy “natury” rozumianej jako obca, bezbronna pamiątka z przeszłości. Ratując klimat, powstrzymując bezwzględną eksploatację, w istocie ratujemy samych siebie. Troska o Ziemię to zatem nie altruizm, a jak najbardziej uzasadniony i racjonalny przejaw dbałości o własne bezpieczeństwo i przyszłość.
Autorka teksu: Sandra Nowak
ŹRÓDŁA
Grodzicki, M. (2022), Rynkowa gra w (k)lasy, w: Jasikowska, K., Pałasz, M. (red.), Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk. Kraków: Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska, s. 349-376. za512.uj.edu.pl
Tusznio, J. (2022), Zerwanie więzi z naturą, w: Jasikowska, K.,
Pałasz, M. (red.), Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk. Kraków: Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska, s. 319-347. za512.uj.edu.pl