Niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies. Masz możliwość konfiguracji własnej przeglądarki internetowej, aby zablokować lub ograniczyć ich wykorzystywanie. Więcej informacji na temat plików cookies znajdziesz w Polityce Prywatności. Dalsze korzystanie ze strony internetowej oznacza, że wyrażasz zgodę na ich użycie.

Dekarbonizacja to nie tylko klimat. To nasza polisa ubezpieczeniowa

data

20 mar 2026

autor

Anna Pawełek

Dekarbonizacja to nie tylko klimat. To nasza polisa ubezpieczeniowa

W debacie publicznej dekarbonizacja bywa często przedstawiana jako kosztowny projekt ideologiczny lub narzucona odgórnie uciążliwość. Tymczasem wystarczy spojrzeć na mapę świata i dynamikę konfliktów na Bliskim Wschodzie, by zrozumieć, że odejście od paliw kopalnych to przede wszystkim kwestia podstawowego bezpieczeństwa narodowego. Dzisiaj walka o niską emisję jest w rzeczywistości walką o to, by decyzje o cenach ciepła w naszych domach nie zapadały w stolicach krajów rządzonych przez autokratów.

Lekcja, którą już odrobiliśmy

Do niedawna Europa funkcjonowała w modelu wygodnego uzależnienia. Według danych Eurostatu, w 2022 roku zależność UE od importu energii wynosiła aż 63%. Przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie Unia importowała około 97% wykorzystywanej ropy naftowej oraz 83% gazu ziemnego. Ten system opierał się na złudnym przekonaniu, że handel surowcami zneutralizuje polityczne napięcia. Rok 2022 brutalnie zweryfikował te założenia – szantaż energetyczny ze strony Rosji doprowadził do gwałtownego skoku cen, uderzając w portfele każdego z nas.

Doświadczenie to pokazało, że importowane paliwa kopalne są bronią. Gdy na Bliskim Wschodzie rośnie napięcie, gospodarka oparta na ropie drży w posadach. W tym kontekście głosy polityczne negujące sens OZE i nazywające je pogardliwie „mrzonkami” (jak w głośnych wypowiedziach kandydata na premiera – „OZE-SROZE”) serwują nam populistyczny, sentymentalny sos, odwołujący się do czasów, gdy potęgą Polski był węgiel. To niebezpieczna iluzja.

Prawda jest taka, że nasz węgiel jest dziś drogi, trudny w eksploatacji i nie zawsze najlepszej jakości. W efekcie Polska, choć kojarzona z górnictwem, stała się potężnym importerem tego surowca. Jak wynika z raportu Fundacji Przyjazny Kraj i Polityki Insight, tylko w 2024 roku import węgla do Polski wyniósł ok. 6 mln ton. Powód? Koszty wydobycia w kraju (często przekraczające 900–1000 zł/t) są wielokrotnie wyższe niż ceny na rynkach światowych. Każda kilowatogodzina z polskiego wiatru czy słońca to o jedną kilowatogodzinę mniej energii, za którą musimy przepłacać zewnętrznym dostawcom.

Polska: Przełom, w który mało kto wierzył

Jeszcze kilka lat temu scenariusze zakładające, że Polska przed 2030 rokiem zbliży się do połowy mocy z OZE, uważano za nierealne. Tymczasem rzeczywistość wyprzedziła prognozy. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska, na koniec 2025 roku udział OZE w mocy zainstalowanej w Polsce przekroczył historyczny próg 50% (37,7 GW).

To pokazuje, że transformacja dzieje się na naszych oczach. Aby jednak ten system był w pełni stabilny, potrzebujemy „drugiej nogi” – energetyki jądrowej. Atom to fundament, który nie zależy od pogody i pozwoli nam ostatecznie uniezależnić się od importowanych paliw. Co ważne, poparcie dla atomu w Polsce jest rekordowe i na początku 2026 roku wyniosło aż 92%.

ETS2: Wyzwanie czy szansa na modernizację?

Częstym obiektem krytyki jest nadchodzący system ETS2. Rozumiemy obawy przedsiębiorców – to bez wątpienia kolejne obciążenie finansowe. Wszelkie działania rządzących mające na celu adaptację tego mechanizmu jako realnego wsparcia dla polskich firm (np. poprzez fundusze na transformację) mają głęboki sens i są niezbędne, by zachować konkurencyjność naszej gospodarki.

Niemniej jednak, nie możemy przy tym stracić z oczu tego, co nadrzędne: dywersyfikacji źródeł energii i stabilności całego systemu. Według raportu Instytutu Reform „Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski”, wdrożenie ETS2 może przynieść polskiemu budżetowi nawet 124 mld zł do 2032 roku. To nie jest tylko „podatek” – to gigantyczne środki, które zostają wewnątrz kraju i muszą stać się paliwem dla naszej niezależności. ETS2 to silny motywator, by przestać płacić za surowce, które mogą do nas nie dotrzeć w czasie kryzysu, a zacząć inwestować w technologie, które pracują wyłącznie na nasz rachunek.

 

Najczystsza energia to ta, której nie zużyjemy

Uczciwa rozmowa o dekarbonizacji wymaga mądrej edukacji, by nie dawać się zwieść hasłom, które próbują nas zakotwiczyć w przeszłości. Najtańszą i najbezpieczniejszą energią pozostaje ta, której nie musieliśmy zużyć.

Zmniejszenie zapotrzebowania poprzez mądrą konsumpcję i termomodernizację to najskuteczniejszy sposób na przecięcie pętli uzależnienia. Dekarbonizacja to strategiczna tarcza. Dzięki niej stajemy się odporni na kryzysy na Bliskim Wschodzie i szantaże surowcowe. To jedyna realna droga do prawdziwej suwerenności, której nie da nam ani drogi węgiel z importu, ani gaz z dalekich krain.

 

Marta A. Seweryn
Research i korekta Sandra Nowak