W debacie publicznej dekarbonizacja bywa często przedstawiana jako kosztowny projekt ideologiczny lub narzucona odgórnie uciążliwość. Tymczasem wystarczy spojrzeć na mapę świata i dynamikę konfliktów na Bliskim Wschodzie, by zrozumieć, że odejście od paliw kopalnych to przede wszystkim kwestia podstawowego bezpieczeństwa narodowego. Dzisiaj walka o niską emisję jest w rzeczywistości walką o to, by decyzje o cenach ciepła w naszych domach nie zapadały w stolicach krajów rządzonych przez autokratów.
Lekcja, którą już odrobiliśmy
Do niedawna Europa funkcjonowała w modelu wygodnego uzależnienia. Według danych Eurostatu, w 2022 roku zależność UE od importu energii wynosiła aż 63%. Przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie Unia importowała około 97% wykorzystywanej ropy naftowej oraz 83% gazu ziemnego. Ten system opierał się na złudnym przekonaniu, że handel surowcami zneutralizuje polityczne napięcia. Rok 2022 brutalnie zweryfikował te założenia – szantaż energetyczny ze strony Rosji doprowadził do gwałtownego skoku cen, uderzając w portfele każdego z nas.
Doświadczenie to pokazało, że importowane paliwa kopalne są bronią. Gdy na Bliskim Wschodzie rośnie napięcie, gospodarka oparta na ropie drży w posadach. W tym kontekście głosy polityczne negujące sens OZE i nazywające je pogardliwie „mrzonkami” (jak w głośnych wypowiedziach kandydata na premiera – „OZE-SROZE”) serwują nam populistyczny, sentymentalny sos, odwołujący się do czasów, gdy potęgą Polski był węgiel. To niebezpieczna iluzja.
Prawda jest taka, że nasz węgiel jest dziś drogi, trudny w eksploatacji i nie zawsze najlepszej jakości. W efekcie Polska, choć kojarzona z górnictwem, stała się potężnym importerem tego surowca. Jak wynika z raportu Fundacji Przyjazny Kraj i Polityki Insight, tylko w 2024 roku import węgla do Polski wyniósł ok. 6 mln ton. Powód? Koszty wydobycia w kraju (często przekraczające 900–1000 zł/t) są wielokrotnie wyższe niż ceny na rynkach światowych. Każda kilowatogodzina z polskiego wiatru czy słońca to o jedną kilowatogodzinę mniej energii, za którą musimy przepłacać zewnętrznym dostawcom.
Polska: Przełom, w który mało kto wierzył
Jeszcze kilka lat temu scenariusze zakładające, że Polska przed 2030 rokiem zbliży się do połowy mocy z OZE, uważano za nierealne. Tymczasem rzeczywistość wyprzedziła prognozy. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska, na koniec 2025 roku udział OZE w mocy zainstalowanej w Polsce przekroczył historyczny próg 50% (37,7 GW).
To pokazuje, że transformacja dzieje się na naszych oczach. Aby jednak ten system był w pełni stabilny, potrzebujemy „drugiej nogi” – energetyki jądrowej. Atom to fundament, który nie zależy od pogody i pozwoli nam ostatecznie uniezależnić się od importowanych paliw. Co ważne, poparcie dla atomu w Polsce jest rekordowe i na początku 2026 roku wyniosło aż 92%.
ETS2: Wyzwanie czy szansa na modernizację?
Częstym obiektem krytyki jest nadchodzący system ETS2. Rozumiemy obawy przedsiębiorców – to bez wątpienia kolejne obciążenie finansowe. Wszelkie działania rządzących mające na celu adaptację tego mechanizmu jako realnego wsparcia dla polskich firm (np. poprzez fundusze na transformację) mają głęboki sens i są niezbędne, by zachować konkurencyjność naszej gospodarki.
Niemniej jednak, nie możemy przy tym stracić z oczu tego, co nadrzędne: dywersyfikacji źródeł energii i stabilności całego systemu. Według raportu Instytutu Reform „Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski”, wdrożenie ETS2 może przynieść polskiemu budżetowi nawet 124 mld zł do 2032 roku. To nie jest tylko „podatek” – to gigantyczne środki, które zostają wewnątrz kraju i muszą stać się paliwem dla naszej niezależności. ETS2 to silny motywator, by przestać płacić za surowce, które mogą do nas nie dotrzeć w czasie kryzysu, a zacząć inwestować w technologie, które pracują wyłącznie na nasz rachunek.
Najczystsza energia to ta, której nie zużyjemy
Uczciwa rozmowa o dekarbonizacji wymaga mądrej edukacji, by nie dawać się zwieść hasłom, które próbują nas zakotwiczyć w przeszłości. Najtańszą i najbezpieczniejszą energią pozostaje ta, której nie musieliśmy zużyć.
Zmniejszenie zapotrzebowania poprzez mądrą konsumpcję i termomodernizację to najskuteczniejszy sposób na przecięcie pętli uzależnienia. Dekarbonizacja to strategiczna tarcza. Dzięki niej stajemy się odporni na kryzysy na Bliskim Wschodzie i szantaże surowcowe. To jedyna realna droga do prawdziwej suwerenności, której nie da nam ani drogi węgiel z importu, ani gaz z dalekich krain.
Marta A. Seweryn
Research i korekta Sandra Nowak